Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/177

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dawno chciałam rozmowę już przerwać; niestety,
Muszę jeszcze przez chwilę czekać mej karety.

CELIMENA:
Ależ proszę, obecność twa miłą mi będzie...




Z „MIZANTROPA“.
Akt IV, scena 3.
(Alcest, szlachetny „mizantrop“, zakochany w lekkiej i pustej Celimenie, przybywa, mając w ręku dowody jej zdrady, aby ją pognębić i potem zerwać na zawsze. Ale, równocześnie, kocha ją tak głęboko i tak bardzo pragnie wierzyć w jej niewinność, iż Celimenie bez trudu przyjdzie omotać go na nowo, i to zopomocą bardzo niewybrednych sztuczek kobiecych).

ALCEST na stronie:
O nieba: wzruszeń swoich czyż zdołam być panem?

CELIMEMA na stronie:
Oj, źle!
Do Alcesta:
Skądże powracasz z czołem tak stroskanem?
Co znaczą te wzdychania i ten wzrok surowy,
Którym mnie groźnie mierzysz od stóp aż do głowy?

ALCEST:
Że wszystkie najczarniejszych występków przykłady
Bledną wobec obrazu twej nikczemnej zdrady;
Ze jeszcze Bóg w swym gniewie, ni z piekieł szatani,
Gorszego nie wydali potworu od pani.

CELIMENA:
Trudno zacząć rozmowę uprzejmiej i milej,