Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


twoje, iż z miłości, piękna markizo, umieram dla ciebie. Albo: Oczy twoje, iż umieram, piękna markizo, dla ciebie z miłości, sprawiły. Albo: Dla ciebie, piękna markizo, iż umieram, sprawiły twoje oczy, z miłości.

PAN JOURDAIN: Ale, z tych wszystkich sposobów, któryż jest najlepszy?

NAUCZYCIEL FILOZOFJI: Ten, którego pan użyłeś: Piękna markizo, twoje piękne oczy sprawiły, iż umieram dla ciebie z miłości.

PAN JOURDAIN: A przecież ja się nie uczyłem, i tak mi się udało trafić odrazu! Dziękuję panu z całego serca; proszę przyjść jutro wcześnie.



Ze „ŚWIĘTOSZKA“ (TARTUFE’A).
Akt III, scena 6.
(Świętoszek Tartufe, wcisnąwszy się w dom zacnego i łatwowiernego Orgona, opętał go tak, iż Orgon patrzy na świat wyłącznie jego oczyma. Rozzuchwalony tem Tartufe, nie poprzestając na tem iż Orgon godzi się oddać mu posażną córkę w małżeństwo, próbuje jeszcze zbałamucić mu żonę; kiedy zaś zdemaskował go własny syn Orgona i kiedy położenie staje się, zdawałoby się, bez wyjścia, Świętoszek, w genjalnie przez Moliera nakreślonej scenie, osiąga, iż Orgon, wbrew oczywistości, uwierzy w jego niewinność).

ORGON:
Co ja słyszę, o nieba, czyliż to do wiary?

TARTUFE:
Tak, mój bracie, jam winny, zbrodniarz godzien kary,
Jam grzesznik zatwardziały, pełen brudu, złości,
Łotr występny, co żadnej nie wart jest litości.
Każdy dzień mego życia od grzechów się roi,