Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/087

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z „PRÓB“.[1]
O zwyczaju, i o tem aby nie łatwo odmieniać istniejące prawo.
(I, 22).

Bardzo dobrze, mojem zdaniem, ocenił siłę zwyczaju ten, który pierwszy ukuł tę powiastkę: jako pewna wieśniaczka, wzwyczaiwszy się, od chwili jego urodzenia, pieścić i nosić w ramionach cielaczka, i czyniąc to nieustannie, doszła siłą zwyczaju do tego, iż, mimo że cielę urosło w dużego wołu, ciągle go nosiła. Zaprawdę bowiem, przemożną i zdradziecką mistrzynią jest nam przyzwyczajenie! Powoli, ukradkiem, umacnia w nas swoją władczą stopę: ale, po tym łagodnym i nieśmiałym początku, skoro, z pomocą czasu, utrwali się i zasiedzi, odsłania nagle swoje groźne i tyrańskie oblicze, przeciw któremu nie mamy już mocy ani okiem mrugnąć. Widzimy jak, na każdym kroku, gwałci prawidła natury; ono to pozwala uwierzyć w ową otchłań Platona; pozwala zrozumieć lekarzy, którzy tak często, wobec jego powagi, niechają racyj swojej sztuki; i tego króla, który, za jego pomocą, wdrożył swój żołądek, iż żywił się samemi truciznami.

Te dalekie przykłady nie zdadzą się tak osobliwe, skoro zważymy (o czem przekonywamy się codzień), jak bardzo przyzwyczajenie przytępia nasze zmysły. Nie trzeba nam iść szukać tego, co powiadają o mieszkańcach okolic sąsiednich kataraktom Nilu; ani też tego, co filozofowie mniemają o muzyce niebieskiej. Twierdzą,

  1. Montaigne, Pisma, Tomów 5, przełożył Boy, Gebethner i Wolff, 1916.