Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/025

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czajami, przeplata autor, dla orzeźwienia czytelnika, scenkami dość lubieżnemi i ustępami dość płochemi: to będzie ton, na który nastroi się wiek XVIII. Wolter (Powiastki), Diderot, zrozumieją doskonale wartość tej metody do celów propagandy.
Jedno nazwisko dzieli wiek XVIII na dwie połowy: Jan Jakób Rousseau (1712—1778). Cała praca reformatorska XVIII w. robiona była głową; Rousseau daje jej serce, daje namiętność, posępną, fanatyczną, nie rozumiejącą się na żartach i dowcipie. To lud, który wkracza na arenę dziejów. Jednakże, przesyt wyższych klas samemi sobą, swoim dowcipem, swemi miłostkami, był tak silny, potrzeba jakiejś przemiany, nieokreślony lęk tak powszechne, że ta wytworna, przeżyta publiczność skwapliwie chłonie nauki Russa. Dla tych mózgów, niezdolnych do prawdziwej religji, jest to jakby świecki jej surogat. Nauka o „dobrym człowieku“, o „naturalnym człowieku“ działa niby Ewangelja. Lalki światowe płaczą, czytając całą noc Nową Heloizę; po Emilu, każą sobie przynosić dzieci do Opery i karmią je publicznie. Równocześnie, ma Rousseau owe straszliwie wymowne słowa, które zapadają głęboko w serce ludu. „Niema dla was mąki na chleb, bo im trzeba jej do pudrowania peruk“, oto styl, którym piszą się — Rewolucje.
Jak wspomniałem, wszystko prawie w tym XVIII w. jest martwe i mdłe, o ile nie czerpie soków w kwestji socjalnej: tak i komedja. Komedja osiągnęła wraz z Molierem szczyt, i, zarazem, jakgdyby wyczerpała swój temat: na drodze samej psychologji niewiele da się z niej wydobyć. Regnard (1655—1709), Dancourt (1661—