Strona:PL Bolesław Prus - Placówka.djvu/050

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Upokorzony chłop wziął się do jedzenia, a tymczasem żona wydobyła ze skrzyni pieniądze.
— Naści dziesięć rubli — mówiła. — To panu daj do garści, a resztę odnieś mu jutro. Uważaj zaś, ile ci powie za łąkę, i zaraz pocałuj go w rękę, obejmij za nogi i proś, żeby choć ze trzy ruble opuścił. Nie odstąpi trzech rubli, to choć wytarguj z rubla; ale póty ich obejmuj, i jego, i jaśnie panią, aż coś opuszczą. Będziesz pamiętał?
— Co nie mam pamiętać! — odparł. I widocznie powtórzył sobie w myśli przestrogi żony, bo nagle przestał jeść i począł zlekka wybijać do taktu łyżką.
— No, nie medytuj, ino wdziewaj sukmanę — odezwała się znowu kobieta. — A chłopców weź ze sobą.
— Oni tam poco?
— Poto, żeby prosili razem z tobą, i poto, żeby mi Jędrek powiedział, jakeś się targował... Teraz wiesz poco?
— Choroba z temi babami — mruknął Ślimak, widząc, że żona wszystko zgóry ułożyła. A w duchu dodał: — Psia kość, jaki to u niej rozum i rozkazanie! Zaraz znać, że ojciec był włódarzem.
Z niemałym trudem wciągnął nowiuteńką sukmanę, przy kołnierzach i kieszeniach wyszytą kolorowemi sznurkami, i opasał się pięknym rzemiennym pasem, szerokim bezmała na dwie dłonie. Następnie zawiązał dziesięć rubli w szmatkę i włożył ją za pazuchę; że zaś chłopcy byli oddawna gotowi, więc opuścili dom we trójkę, idąc gościńcem do dworu.
W chwilę po ich wyjściu Ślimakowej zrobiło się smutno; wybiegła zatem przed wrota jeszcze trochę popatrzyć na swoich. I widziała, jak środkiem drogi, zasadziwszy ręce w kieszenie, z głową do góry zadartą, sunie mąż, za nim po lewej stronie Stasiek, a po prawej Jędrek. Potem zdawało się jej, że Jędrek dał jakby w łeb Staśkowi, skutkiem czego sam znalazł się po lewej ręce ojca, a Stasiek po prawej. Później tak się coś zakotłowało, jakby Ślimak dał w łeb