Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom2.djvu/430

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przyjemnych wrażeń, poczęła żałować swojej wzmianki o Wokulskim przed prezesową.
„Jeszcze gotów pomyśleć, że wyszłabym za niego...“ — rzekła do siebie.
Tymczasem prezesowa zwierzyła się przed bawiącą u niej panią Wąsowską, że przyjedzie do Zasławia Wokulski, bardzo bogaty wdowiec, człowiek ze wszechmiar niepospolity, którego chciałaby ożenić i który, kto wie, czy nie kocha się w pannie Izabeli...
Pani Wąsowska bardzo obojętnie słuchała o majątku, o wdowieństwie i o matrymonialnych kwalifikacyach Wokulskiego. Lecz, gdy prezesowa nazwała go człowiekiem niepospolitym, zaciekawiła się; dowiedziawszy się zaś, że może kochać pannę Izabelę, rzuciła się jak rumak szlachetnej krwi, niebacznie dotknięty ostrogą.
Pani Wąsowska była najlepszą kobietą, nie myślała powtórnie wychodzić za mąż, a tem mniej odbierać innym paniom konkurentów. Dopóki jednak żyła na świecie, nie mogła pozwolić nato, ażeby jaki mężczyzna mógł kochać się w jakiejś innej kobiecie, nie w niej. Żenić się dla interesu, ma prawo; pani Wąsowska gotowa mu była nawet pomagać, ale uwielbiać... można było tylko ją. Nie dlatego nawet, ażeby uważała się za najpiękniejszą, ale że... taką już miała słabość.
Dowiedziawszy się, że panna Izabela dziś przyjeżdża, pani Wąsowska gwałtem zabrała na spacer