Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom1.djvu/428

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


chem panna Izabela. — Baron nie dostanie swojej klaczy.
— Może założysz się? — spytała chłodno hrabina.
— Owszem, jeżeli wygram od cioci tę bransoletę z szafirów...
Zakład stanął, dzięki czemu hrabina i panna Izabela były wysoce zainteresowane w wyścigach.
Przez chwilę panna Izabela lękała się: powiedziano jej, że baron daje Wokulskiemu czterysta rubli odstępnego i że hrabia Liciński podjął się między nimi pośrednictwa. Nawet szeptano w salonie hrabiny, że Wokulski nie dla pieniędzy, ale dla hrabiego musi zgodzić się na ten układ. A wówczas panna Izabela pomyślała:
„Zgodzi się, jeżeli jest chciwym parweniuszem, ale nie zgodzi się, jeżeli...“
Nie śmiała dokończyć frazesu. Wyręczył ją Wokulski. Nie sprzedał klaczy i sam puścił ją w szranki.
„On jednakże nie jest tak nikczemnym“ — rzekła do siebie.
I pod wpływem tej idei rozmawiała z Wokulskim na wyścigach bardzo łaskawie.
Jednakże nawet za ten drobny objaw życzliwości, panna Izabela robiła sobie w duchu wymówki:
„Poco on ma wiedzieć, że nas interesuje jego wyścig?... Niewięcej od innych. A poco ja mu powiedziałam, że „musi wygrać?...“ Albo co zna-