Strona:PL Bolesław Prus - Faraon 03.djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— A Herhor?
— Dał nam trzydzieści miar jęczmienia. Ten jeden człowiek w Egipcie szanuje mądrość; ale młody faraon jest lekkomyślny.
— Nie bądź surowym dla niego, ojcze — wtrącił Pentuer. — Ramzes XIII-ty chce poprawić dolę chłopów i rzemieślników: da im co siódmy dzień odpoczynek, zabroni bić ich bez sądu, a może obdaruje ziemią...
— A ja ci mówię, że on jest lekkoduch — odparł rozdrażniony Menes. — Dwa miesiące temu posłałem mu wielki plan ulżenia pracy chłopom i... także wyśmiał mnie!... To nieuk i pyszałek.
— Uprzedzasz się, ojcze... Ale powiedz mi twój plan, a może pomogę wykonać go.
— Plan!... — powtórzył starzec. — To już nie plan, ale rzecz...
Powstał z ławy i obaj z Pentuerem poszli do sadzawki w ogrodzie, nad którą stała altana, doskonale zasłonięta pnącemi się roślinami.
W tym budynku znajdowało się wielkie koło, osadzone na poziomej osi, z mnóstwem wiaderek na obwodzie. Menes wszedł wewnątrz koła i zaczął poruszać nogami: koło obracało się, a wiaderka czerpały wodę z sadzawki i wlewały ją w koryto, stojące wyżej.
— Ciekawy przyrząd! — rzekł Pentuer.
— A czy zgadniesz: co on może zrobić dla ludu egipskiego?
— Nie...
— Więc pomyśl, że to koło jest pięć albo dziesięć razy większe, i że w jego wnętrzu, zamiast człowieka, chodzi kilka par wołów...
— Coś... coś wydaje mi się — wtrącił Pentuer — ale jeszcze niedobrze rozumiem.
— A to takie proste! — odparł Menes. — Zapomocą tego koła woły lub konie mogłyby czerpać wodę z Nilu i wlewać