Strona:PL Bolesław Prus - Faraon 03.djvu/067

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Panie — odparł — powiem ci wszystko, ale zaklinam cię na twoją koronę... na cień twego ojca... ażebyś przed nikim nie odsłonił tej tajemnicy... Jest to największa tajemnica kapłanów chaldejskich i egipskich, a nawet Fenicji... Od niej zależy przyszłość świata!...
— No, no... Hiramie!... — odparł faraon z uśmiechem.
— Tobie, królu — ciągnął Fenicjanin — dali bogowie mądrość, energję i szlachetność, więc tyś nasz... Ty jeden z władców ziemskich możesz być wtajemniczony, bo ty jeden potrafisz wykonywać wielkie rzeczy... To też zdobędziesz taką potęgę, jakiej jeszcze nie dosięgnął żaden człowiek...
Faraon odczuł w sercu słodycz dumy, ale opanował się.
— Ty mnie nie chwal — rzekł — za to, czego jeszcze nie zrobiłem, ale mi powiedz: jakie korzyści spłyną na Fenicję i na moje państwo z wykopania kanału?
Hiram poprawił się na fotelu i zaczął mówić zniżonym głosem:
— Wiedz o tem, panie nasz, że na wschód, południe i północ od Asyrji i Babilonu niema ani pustyni, ani bagien zamieszkałych przez dziwne potwory, ale są olbrzymie... olbrzymie kraje i państwa... Kraje to tak wielkie, że piechota waszej świątobliwości, słynna z marszów, musiałaby prawie dwa lata iść wciąż ku wschodowi, zanim dosięgłaby ich granic...
Ramzes podniósł brwi wgórę, jak człowiek, który pozwała komuś kłamać, ale wie o kłamstwie.
Hiram lekko wzruszył ramionami i prawił:
— Na wschód i na południe od Babilonu, nad wielkiem morzem, mieszka ze sto miljonów ludzi, którzy mają potężnych królów, kapłanów mędrszych, niż egipscy, stare księgi, biegłych rzemieślników... Ludy te umieją wyrabiać nietylko tkaniny, sprzęty i naczynia, równie piękne, jak Egipcjanie, ale od niepamiętnych czasów mają podziemne i nadziemne świątynie — większe, wspanialsze i bogatsze, aniżeli Egipt...
— Mów dalej... mów!... — wtrącił pan. Ale z twarzy jego