Strona:PL Bolesław Leśmian-Napój cienisty.djvu/018

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    SEN


    Śniło mi się, że konasz samotnie,
    Mnie nie było, ale jestem już!...
    Biegłem do cię powrotnie, powrotnie
    Po przez gęstwę błyskawic i burz.

    Leżysz — męką szpecona bezkarną
    I zanikiem wychudzonych lic.
    Dłonie twoje do próżni się garną...
    Patrzysz na mnie i nie mówisz nic.

    Więc porwałem cię w ramion spowicie
    Razem z śmiercią, co twe piersi ssie, —
    I swe własne tchnąłem w ciebie życie, —
    Tchnąłem życie — i zbudziłem się!