Strona:PL Balzac-Ludwik Lambert.djvu/035

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


chodzi mu o to, aby ją zrozumieć. Jest ona dlań nie pojedynczym egzemplarzem ludzkim, ale przejawem życia społecznego, produktem, na który złożyły się te a nie inne warunki, niemal historja Francji. Każdy szczegół odsłania mu nieskończone perspektywy, związki; możnaby tak snuć rzeczy jedne z drugich bez końca; stąd te drobiazgowe opisy, to pęcznienie tematu, tak przeciwne klasycznemu ograniczeniu się, stąd te dygresje, wtręty filozoficzno-społeczne, które wielu rażą w powieściach Balzaka. Ten sposób patrzenia na świat tłómaczy również, dlaczego nowożytni pisarze umiłowali powieść, jako najpodatniejszą, najbardziej giętką formę wyrażenia wszystkiego co zapragną.
I tu może należy szukać źródła tego, co nazywano nieraz niemoralnością lub amoralnością Balzaka i co odstręcza odeń wiele umysłów przerażonych i osmuconych beznadziejnością jego spojrzenia na życie. Zarzut to potrosze taki, co gdyby zarzucać niemoralność przyrodnikowi, który opisuje życie stworów na dnie morskiem, ich wzajemne pożeranie się i walki. Zarzut ten czyniono zresztą i Molierowi, ale Molier mógł się ratować pewną sztuczką której Balzac nie mógł użyć. Molier, dając obraz namiętności, dusz ludzkich, mógł, wyczerpawszy obraz, kończyć swą komedję dowolnie, optymistycznie, aby nas nie wypuszczać z teatru pod przykrem wrażeniem (Świętoszek, Skąpiec!). Inaczej Balzac: on maluje nietylko dusze, życie wewnętrzne jednostek; jednostki te są niejako reprezentantami grup i sił społecznych, których układu przyrodnik tkwiący w Balzaku nie pozwala mu paczyć. Tem tłómaczy się, że — jak mu to często zarzucano — łajdaki tak często tryumfują nad zacnemi ludźmi i kończą nieraz jakby w apoteozie (du Tillet, Cointet, etc.). Bo Balzac nie mógł nie widzieć twórczej siły, energji społecznej, jaka się może mieścić w bezwzględnej namiętności, w żądzy zysku,