Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


А wtem i walka skończyła się już —
Guntram zwycięzcą, jak się ponoć zdaje,
Gdyż piękna Hilda podarek mu daje
I pierś ozdabia pękiem róż.


XXXVIII

— „Tego już nadto!“ Sibo skacze z konia,
Z dobytym mieczem lecieć chce przez błonia
Ną zamek. Próżno. Coś się czepia szat.
Ciągnąc ku ziemi. Ot, i nowa bieda.
Ktoś go wstrzymuje z tyłu, iść mu nie da.
Wszystko się śmieje: gałąź, kamień, kwiat.
Krzyk ten, głos bębnów... Sibo wie, co znaczy,
To Guntram górą! On zaś tu, w rozpaczy,
Bezwładną ręką ściska wierny miecz...
On — rycerz, dziś jest jako łątka marna,
Inny zwycięzcą! O dolo ty czarna!
Przeklina gnomów. Ich to rzecz!


XXXIX

Ich to widocznie cała ta robota,
Wszak w trawie, w liściach wszędy się migota
Ciekawych oczek na raz jeden sto,