Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tłum wesołych chochlików, wil, gnomów,
W wir szalony puszcza się dokoła.
Słodkie usta, ja wam błogosławię,
Wyście zgadły tajemnicze słowo!
Pocałunek miłosny dziewczęcia
Odtąd dla mnie już stał się tym kluczem,
Którym miłość drzwi raju otwiera.
Gdy całuję w te usta płomienne,
Coraz większy rozkoszy żar czuję.
Gzem są teraz te perty i kwiaty,
Gdyś ty dla mnie sama wonnym kwiatem,
Gdyś ty dla mnie sama perłą drogą!
O tak! daj mi tu twą rączkę białą,
Złotowłosą główkę oprzyj tutaj,
Niech przez głębie tych błękitnych oczu,
Dno twej duszy, jak łza, ujrzę czyste!
Nad szafiry droższe oczy twoje,
Nad rubiny — malinowe usta,
I nad złoto — bujne, miękkie włosy,
Nad kielichy białych lilii wodnych,
Droższe mi jest łono twoje śnieżne,
I nad różę zrumienione lica
I nad lotus — białe twoje czoło!
Tyś królową podczas czarów nocy,
Tej uroczej nocy świętojańskiej!
Dla cię gwiazdy świecą na lazurze,
Dla cię paproć w noc tą złotem płonie,
Dla cię drzewa święte hymny grają.