Strona:PL Antoni Lange - Rozmyślania.djvu/106

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Choć się zmieniają imiona i księstwa,
W duchu trwa jedna nocy wiecznej gęstwa.

Na puszczach błądzą głosy wołające
Słowa miłości, lecz bez echa giną,
Nie słyszą bowiem uszy słuchające
Słów, co nad ziemią nazbyt górnie płyną.
Z daleka świeci promieniste słońce,
Lecz jego blaski, nim wejdą, wnet miną.
Im donośniejszy, tem jest mniej słyszany
Głos, na samotnych pustyniach wołany.

Najszlachetniejsze śpiewaj ludziom słowa,
A wnet w ich duchów nieskończonym mroku
Jakaś z nich wyjdzie bezkształtnie surowa
Karykatura Bożego wyroku
I to, co lśniło jako gwiazda nowa,
Zmieni się w nędzny liczman. O proroku,
Kiedy zobaczysz swe wyrodne ucznie,
Bacz, w jaką nicość zmieniły twą jutrznię.

Myśli promienne są jako sieroty —
Błądzą po ziemi strasznie bezpotomne,
Bo choć na chwilę budzą was z martwoty,
Napróżno świecą wielkie i niezłomne.
W ogarek przejdzie święty ogień złoty,
Tak małe będą, jak były ogromne.
W maleńkie dusze lejąc światło tęczy,
Waż, jak się w nici bezbarwne rozcieńczy.