Strona:PL Antoni Kucharczyk - Wiersze, piosnki z naszej wioski.djvu/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MIODOWE MIESIĄCE.


Był też to z tego Józka, był parobek »godny«,
Wysoki, śmigły, gibki, na twarzy urodny,
Wąsik czarny u niego zawsze wykręcony,
Czupryna smarowana, gładko wygolony,
Przyodziew na nim czysta, bialuśka koszula,
Bo mu co dwa dni świeżą dawała matula.
A do tańca! nie spoczął trzy, cztery godziny,
A nogi mu chodziły, jak gdyby sprężyny.
Jak zaśpiewał muzyce, na nic organista,
Choćby tłustych, pieczonych zjadł dyabłów czterysta!
Dziewki zaś to za Józkiem dziw, że nie szalały,
Jak którą wziął do tańca, to mu w rękach mdlały.
Toć Maryna Jubconka, co wciąż za nim »tarła«,
Że się nie chciał z nią żenić, z kochania umarła.
Do tańca, do różańca, czy to na zarobek,
»Jęty« był jako brzytwa, słowem »ef!« parobek.
W przeszłą wiosnę, by trochę biedy poprostować,
Musiałem na robotę do Prus powędrować.
Byłem tam wiosnę, lato, wróciłem na jesień,
Zdaje mi się na sierpień czyli też na wrzesień.
Więc Józka nie widziałem przez całe pół roku,
Gdym wrócił, spotykam go, patrzę — »bez uroku!«