SIWE WŁOSY.
O, siwe włosy, kwiaty mogiły!
Wasz widok strachem przejmuje mnie:
Jakoście bardzo prędko przybyły...
Czy śmierć was do mnie w poselstwie śle?
Czy życia mego blask gaśnie snadnie
I skon się zbliża —ten bytu cel?
Toć już miast kwiatów — zima szkaradnie
Przystraja głowę mą w śniegu biel!
Nie tchnij tak mrozem, zimo, dokoła —
Niech śnieg nie smaga mię w twarz, jak bat!
Toć-że nic nie mam, co rozgrzać zdoła —
Zimny jest dla mnie calutki świat.
Pierzchłe, co było mym ideałem,
Złotych nie ziścił się przedmiot śmień;
Napróżno oczy me wypłakałem,
Próżno-m z tęsknoty osłabł, jak cień.
Com wielbił — porwał prąd zapomnienia;
Znikł bezpowrotnie błogi czas ten,
Gdym w lot się zrywał, gdym snuł marzenia
I wierzył w szczęścia ułudny sen.
WIECZNA TAJEMNICA.
Przedmiot wzgardy i kochania —
Wszystko jedno Nic pochłania.
Rwie w nieskończoności dal, —
Tam, gdzie niknie śmierć i życie,
Gdzie prasiły przędą skrycie
Ciszę śród wieczności fal.