Przejdź do zawartości

Strona:PL Antologja poezji żydowskiej (red. Hirszhorn) 1921.pdf/222

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Kiedy smutku płyną fale
W przyrody zwaliska:
Niechcąc, się zawodzi żale,
I łza z oczu tryska.

Kiedy w śnieżnej szacie swojej
Drzemią nieme góry:
Kiedy las zziębnięty stoi,
Cichy a ponury;
Kiedy słodki śpiew — pątnika
Już nie wita z kniei;
Kiedy w serce chłód przenika,
I oko się klei: —

Wtedy, wtedy śpiewać muszę,
Bo już słyszę kroki
Maja, co w tę niesie głuszę
Boskie swe uroki.
Poprzez gęstej mgły oponę
Już dostrzegam w dali
Jak gałęzie hen zielone
Jasne słonko pali...

Przeto znowu mojej pieśni
Dzisiaj biją zdroje,
I pokazać wam, rówieśni,
Pragnę duszę moję,
Dolę chcę, niedolę lichą
Opowiedzieć w rymie...
Lutni! latem spałaś cicho —
Dźwięczyć będziesz w zimie!