„O liście, martwe liście!
Mnie z wami zrówna czas:
I ze mnie on to zrobi,
Co ot uczynił z was!
„I do mnie wiatr — szaleniec
Ma też niebawem przyjść
I zerwać z drzewa życia —
Pożółkły, zwiędły liść.
„Już nad mą głową czuję
Jesiennych grozę burz,
Już czuję, jak usycham,
Jak na dół spadam już...“
Minęły cudne lata dni —
Już zima niedaleka.
Jak strasznie szybko — biada mi!
W dal dzień za dniem ucieka.
Niedawno jeszcze śmiał się las —
Dziś zewsząd płynie skarga;
Przejmuje dziwna zgroza nas,
I przestrach duszę targa.
Miłość zapadła w ciężki sen
I marzy sobie w ciszy;
Posępny, przeraźliwy tren
Me ucho wszędy słyszy.
A dusza ma uczuła chłód
I z ciała się wyrywa:
Świat — stary, żywot — pełen zmud,
Przyroda — nawpół żywa.
Ach, czemuż z oczu płynie łza,
Gdy kres nadchodzi lata?