„Czemu ta gwiazdka jasno płonie,
A tamta ledwe błyski śle?“
Ta myśl mu wielce snać dolega,
Bo ciągle patrzy w gwiazdek jaśń:
„Prawdaż, co mówił mi kolega?
Jam odeń słyszał taką baśń.
„Że bogacz gwiazdę dużą jasną
Ma, której połysk długo trwa;
A biednych gwiazdki małe gasną,
I rychło je zasnuwa mgła.
„Że ludzkich losów świt i cienie
Tłumaczą ot te gwiazdki — patrz!
I kryją szczęście, ból, cierpienie,
Radości, smutki, śmiech i płacz.
„Ta gwiazdka — widzisz — co wciąż blednie,
Czy to nie los, tatusiu, nasz.
Toć w domu u nas zimno, biednie,
A ty masz zawsze smutną twarz.
„Czy, może, ona także z czasem,
Jak tamte, zyska światła noc
Czy się za gęstym schowa lasem,
I ciemna ją pokryje noc“.
Chce nieć odpowiedź ten maleńki.
Ach, ojciec zna ubogich los!
Łzy z ócz mu płymą, z piersi jęki,
Lecz w gardle mu zamiera głos.
Strona:PL Antologja poezji żydowskiej (red. Hirszhorn) 1921.pdf/210
Wygląd
Ta strona została przepisana.