Przejdź do zawartości

Strona:PL Antologja poezji żydowskiej (red. Hirszhorn) 1921.pdf/187

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Dym fabryk mam dokoła
I wrzask kupczących mas; —
O gdzieście, dawne ptaki,
I gdzie jest dawny las?

O gdzieście, wiatry świeże? —
Ja wasz pamiętam chór!
O gdzieście wy, lazury?
Gdzie nieba jaśń bez chmur?

O gdzieście wy, olbrzymy?
Już nie pędzicie wcwał
Na dzikich swych rumakach,
Od których las aż drżał!

Wspominam inne czasy,
I z piersi rwie się jęk:
Ach, dawnych zmilkł olbrzymów
Srebrnego śmiechu dźwięk!

Jak pięknie słonko lśniło,
Ptak pieśni nucił rad;
Pogodny i świetlany —
Ponętny był to świat!

Dziś widzę skrzętne mrówki,
Spieszące tu i tam;
Z przyrodą człek się rozstał,
Zamienił ją na kram.

Cóż poczne ja, sierota,
Na takim nędznym tle?
Zabraliście przyjaciół —
To weźcie też i mnie!

Zetnijcie mnie toporem
I rzućcie szybko w piec:
Ja nie chcę — jako pomnik —
Wolności grobu strzec.