Przejdź do zawartości

Strona:PL Antologja poezji żydowskiej (red. Hirszhorn) 1921.pdf/186

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Brać dla się może wzór;
Jej ton jest słodki, miękki —
Subtelne jego dźwięki
Brzmią, jak aniołów chór.

Pieśniarze i anieli
Ten podziwiają śpiew.
Jej piosnka nie weseli —
W niej żal brzmi, zgrzyt i gniew.
Ból wielki ma w swej lutni,
Opiewa dolę złą;
Nie dla opasłych trutni —
Dla tych, co wiecznie smutni,
Nastraja lirę swą.
N eraz, gdy myślę o niej,
To hołd jej złożyć chcę, —
Więc dzisiaj uścisk dłoni
Za morze ku niej ślę.
I ja mam łez miljony,
Opiewam ból i płacz
Mej braci pokrzywdzonej;
Gorące me ukłony
Od druha przyjąć racz!




DRZEWO Z GHETTA.

W New-Yorskim ciasnym ghetto,
Gdzie rwetes miejski wre,
Prastare stoi drzewo,
Zawodząc żale swe.

Zdumione wkrąg spoziera —
I dziwnie tęskno mu:
Samotne, samiuteńkie,
Nieszczęsne jestem tu.