Ta strona została przepisana.
LEW.
I czemuż wy swój brzuch, do stu!
Pasiecie mięsem tłustem
A mnie rzucanie kość, jak psu,
Co wszystko zmiata z gustem!
Jak psu, co wciąż bezdomnie gna
I wszystko żre w potrzebie,
A gdy ktoś gnat mu z łaski da,
Jest jakby w siódmym niebie!
Jak psu, co, wiecznie cierpiąc głód,
Za nędzny ochłap wszelki
Pokornie liże panu but,
Jejmości — pantofelki.
Ostrożnie ze mną! Bom ja lew,
Ząb wcale mam nie tępy, —
A gdy mi w żyłach zawre krew,
Rozszarpię was na strzępy!
Znam las, znam step — tam ze mnie chwat,
Ujrzałem dzień pod drzewem;
A kiedy ryknę — zadrży świat,
Struchleje przed mym gniewem!
To nic, że dziś w milczeniu trwam,
Nie sądzcie, żem tak głupi,
Gdy złamię kratę, biada wam!
Obrócę w stos was trupi!