Przejdź do zawartości

Strona:PL Antologja poezji żydowskiej (red. Hirszhorn) 1921.pdf/164

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

MÓJ SYNUŚ.

Maleńkie dziecię w domu mam —
Chłopczyna to jest chwat:
Gdy ujrzę go, to zda mi się,
Że moim cały świat!

Lecz rzadko, ach, widuję go,
Gdy czuwa — w ciągu dnia;
A w dom gdy wracam, on już śpi,
Bo noc oddawna trwa.

Do pracy mię wygania świt,
A wczas mam w późny mrok:
Obca mi własna moja krew,
Ach, obcy dziecka wzrok!

Dowlokę się do izby mej
Zbolaly i bez sił, —
Od bladej żony słyszę wnet,
Jak grzeczny synuś był;

Jak słodko gwarzył, pytał wciąż:
„Mamusiu, powiedz mi —
Kiedyż-to tatuś wróci już?
Przyniesie dla mnie trzy“?

Słucham, z zapartym szepcąc tchem:
„Syneczku, słuszność masz!“ —
Ojcowska miłość pali pierś —
„Zobaczysz moją twarz!“

Już nad łóżeczkiem schylam się
I w dzę, jak snów rój
Porusza drobne wargi mu:
„Gdzie, gdzie jest tatuś mój?“