Przejdź do zawartości

Strona:PL Antologja poezji żydowskiej (red. Hirszhorn) 1921.pdf/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

PRZY MASZYNIE DO SZYCIA.

Spójrzcie na tego człeka tam!
On sił resztkami żyje; —
Lecz bez ustanku, dzień za dniem
Wciąż szyje, szyje, szyje.

Uchodzą dni, miesiące w dal
Za rokiem rok upływa;
Przygarbił mu się wątły kark,
Lecz praca trwa straszliwa.[1]

Z czoła mu ciurkiem kapie pot,
Rumieńce niemoc spędza;
Nie siła już pracuje tu,
Lecz pcha i goni — nędza!

Noc tyle mu wyssała łez,
Od lat już nie schną oczy, —
A każda suknia, którą szył,
We łzach się gorzkich moczy.

Jakiż go jeszcze czeka los?
Trapiony coraz srożej,
Długo-ż ma straszne koło gnać?
Co temu kres położy?

Nie wiem; — lecz tego-m pewny jest:
Gdy padnie raz bez sił,
Wnet inny go zastąpi człek
I będzie szył i szył...





  1. Przypis własny Wikiźródeł Ten wers w oryginale nie ma wcięcia, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.