Strona:PL Antologia współczesnych poetów ukraińskich.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

A w nawie świątyni uśpiona
Kochanka — królewski jej ród —
Oślepła, do głębi strapiona,
Że raj nie otworzy nam wrót.

Zaś tuż na posadzkę kościoła
Kląkł Demon, promienny jak noc,
I rzeźbi w marmurze anioła —
Królewnę bez oczu, co moc.

∗                ∗

To smutny mój duch, lecz nie płacze,
Wszak dał ukochanej swe łzy,
Trzon rylca o rzeźbę kołacze,
W niej dusza kochanki się skrzy.

Więc szczęściem jaśnieje w tej chwili,
Ja słyszę tę jaśń jako szum —
Tam w sercu muzyka mi kwili
I czar złoci smutek mych dum.


SMUTEK BOHUNA.

Hen w góry, w świetlistą kaskadę
(— Pralasy ją w gąszcze spowiły —)
Znów leci tłum tych, co za zdradę
Po śmierci nie mają mogiły.