Strona:PL Antologia współczesnych poetów polskich (1908).djvu/309

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.
    II.

    Zbiły się w mgłę różową, niby rój motyli
    Nad kielichem rozwitej lilii cichą nocą.
    Niewiadomo skąd przyszły, dokąd idą, poco?
    I w dale uleciały z kwiatu, co się chyli.

    Zapatrzeni w zjawisko słowa-śmy zgubili
    I dusze pozostały w pół myśli otwarte...
    A one lecą, lecą, chmur minęły wartę
    I za gwiazd srebrnych rojem przepadły od chwili.

    Co czynią, czy z otchłani ogromnych na doły
    Patrzą i liczą puste trony bóstw i marzeń.
    Czy je poznania w niebie wstrzymały anioły.

    Czy zetlały w płomiennym wirze przeobrażeń
    I drgają teraz w słońca zamienione złoto...
    Czy spadną w duszę ciężką, bezsilną tęsknotą?



    NOKTURN.
    (Wizya wiosenna).
    Pannie E. L.

    Wiosna zakwitająca. — Lilia otwiera kielich biały.
    Na szarej ziemi błyszczące irysy pozakwitały,
    Mienią się sino, jak gwiazdy wiatrem strącone na ziemię.