Wichr jest na dworze
I noc jest i jesień...
Zacznijmy...
Bracie!
Może masz trochę zużytych uniesień
Gdzieś na dnie sakwy?
Obdziel wszystkich wkoło.
Wesoło bowiem,
Musi być wesoło...
Ktoby się smętkiem truł podczas biesiady,
Ten winien będzie jakiejś wielkiej zdrady,
I skazan będzie na wieczyste życie...
A teraz niechaj wstanie człowiek boży.
Co poematy o Chrystusie pisze.
I co z Chrystusem chodzi po pustyni:
Niechaj, ogromną nakazawszy ciszę,
Ręce dostojnie na wodę położy
I z wody niechaj wino nam uczyni.
Hohej!
Niech woła ktoś i niech ktoś śpiewa,
Niech się rozbłysną u powały słońca,
Niech się rozpocznie krwawych róż ulewa.
I niech tak róże lecą... wciąż... bez końca..
Aż od róż krwawych zaczną krwawić usta,
W jakiejś spowiedzi pjanej, lecz najszczerszej,
Ostatniej w życiu spowiedzi
...I pierwszej.