Kanzonę śpiewaj składaną
Z rymów kradzionych Petrarce!
Rozpustną, — pomodlim się rano.
Płomienną, — nie siedzą tu starce...
Kanzonę taką miłosną,
By w popiół paliła wargi
Temu, co śpiewa
A dusze,
By wszystkim zakwitły wiosną.
Kanzonę bez męki i skargi,
A każde w kanzonie słowo
Niech będzie pocałunkiem!
Gdy skończysz, — to z ust pij na nowo,
Niech wszyscy pijani będą
Płomiennym trunkiem...
Hohej! Niech wszyscy zasiędą,
A herold niech wkoło ogłasza,
Że sny się wspaniałe tu przędą
I że tu odprawia biesiady,
Łatana królewskość nasza,
Że tłum tu ucztuje blady,
Kto łzami kupczy?!...
Niechaj płakać zacznie.
Aby wesołość wśród nas się rozparła.
Smutek nam będzie zastępował karła,
Co wszystkich cieszy łzą,
I patrzy bacznie
Panu swojemu w oczy
Jak pies...