Strona:PL Anakreon.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przebóg! Co się ze mną stanie?
Tyle się Erosów plemi,
Że mi ciężko radzić z niemi.



8. EROS I PSZCZOŁA.[1]

Pszczoła znużona, w kielichu
Róży spoczęła, a wtem
Eros się spuścił pocichu
I zasiadł przy zdjętej snem. —

By w ludziach rozniecać szały,
Różaną zbiera on woń,
Maści nią kołczan i strzały
Miłosne, — straszliwą broń.

Budzi się pszczoła... Co zacz?...
Żądłem ucina go w palec.
Narazie rozśmiał się malec,
Lecz wkrótce uderzył w płacz.

I z krzykiem pędzi ku drogiej
Cyterze, mateczce swej;
By uśmierzyła ów srogi
Ból, rękę podnosi k’niej.

— „Mnie, — płacze — z kielicha róży
Ciął mały, skrzydlaty gad,
Matko! i strach na mnie padł,
Zaż mi to śmierci nie wróży!“

  1. Cytera, Cypryda, Pafja, wszystko to są mioniska bogini miłości, Afrodyty, od wysp głównie, jej kult uprawiających: pierwszego zwłaszcza najczęściej używa tu poeta. (Ob. przypisek do n. 54).
    Koncept tej pieśni wyzyskał, tylko w inny sposób, Teokryt, w idylli 19, którą tu dla porównania podajemy:

    — Gdy się Eros podkradał do miodu pod ule,
    Ucięła go złośliwa żądłem pszczoła. Bóle
    Piekły go w palce wszystkie u obu rąk. Wrękę
    Dmucha, tupie o ziemię, do Cyprydy woła
    Ze skargą, okazując swe bolączki: — „Pszczoła,
    Takie małe stworzenie, wielką sprawia mękę!“
    Matka z uśmiechem: — „Pszczole podobnyś: maleńki
    Jesteś, a jakże wielkie ludziom sprawiasz męki!“