Strona:PL Anakreon.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


formy, przyzna, że zpod pióra Kicińskiego powiewa duch ze wszystkich tych przekładów najbardziej zbliżony do anakreontycznego. — Ułatwienie w pracy osiągnął też on przez wprowadzenie do niej rymu, zwanego męzkim, czyli jednozgłoskowego (np. miecz, siecz, i t. p.), o czem żaden z poprzednich tłumaczów nie pomyślał, a przecież rym ten nietylko bogaci dykcję, ale i dodaje onej jędrności, urozmaica. — Jeden tylko zarzut można uczynić Kicińskiemu, dotyczący wreszcie i innych, że do bóstw greckich, wzorem pisarzy francuzkich, stosuje nazwy łacińskie: Jowisz, Wenus, Kupido (zamiast Zeus, Afrodyte, Eros), i t. p.
Gdybym był znał przekład Kicińskiego, byłbym prawdopodobnie z własnym się nie kwapił: bo jakkolwiek nie jest to jeszcze co byćby powinno i czem staćby się mogło pod piórem urodzonego poety a mistrza wersyfikacyi, jak np. choćby Bohdan Zaleski, to jednak nie miałbym tej zarozumiałości ażeby być pewnym iż zrobię lepiej od niego. Nie znając wreszcie żadnego przekładu, nie mogłem porównywać, i namyśliwszy się, wolałem wszystko zawdzięczać inicjatywie własnej, a przedewszystkiem dobremu wpatrzeniu się w tekst. Praca wreszcie tego rodzaju nie była mi obcą; miałem bowiem dosyć do czynienia z lirycznemi strofami chóru dwóch wielkich tragików greckich.
Mnie, co do formy zewnętrznej, wydało