Strona:PL Anakreon.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


wytrzymuje porównanie z najlepszemi, jakie wychodziły podówczas czy to wierszem, czy prozą. Skarbek nie był mistrzem w poezyi: Anakreon też w jego przekładzie przybrał sukienkę szarawą i zadługo skrajaną, która, nie uwydatniła jego wytwornej postaci, ale go i nie oszpeciła.
Bruno Kiciński, biegły wierszopis, przez zażycie się z różnymi poetami, zyskał niemałą giętkość w piórze, i mógł śmielej mierzyć się z warunkami, którym nie podołał Skarbek. Inną też obrał on sobie metodę. Wpatrzywszy się w pracę poprzednika, odgadł że będzie dlań niepodobieństwem iść wiersz za wierszem oryginału w tym krótkim rytmie siedmiozgłoskowym; postanowił więc trzymać się w zasadzie wiersza najkrótszego, ale nie ograniczać się ani jednostajną liczbą zgłosek w wierszu, ani liczbą wierszy w strofie, byle zachowanym był ton anakreontyczny i żywy bieg dykcyi, obok wierności z tekstem. I to mu się udało. Każdy, naturalnie, kto zna oryginał, spostrzeże odrazu, że takim rytmem tworzyć pod muzykę nie mógł Anakreon, ale, oprócz złamania tej zewnętrznej

    U Naruszewicza ustęp ten jeszcze nieudolniej wychodzi: — „Próżno skupujesz arabskie wonie, żebyś po moim niemiłe zgonie namaszczał grobsztyny.“ — Przedewszystkiem w tekście greckim niema mowy o kupowaniu arabskich woni: to już dodatek tłumacza