Strona:PL Anakreon.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


środkiem przeciw troskom jest ów boski płyn, dar Djonizosa: wino, za które śmiertelni składają wdzięczność nieśmiertelnemu dawcy. Orzeźwia ono, wzmacnia, rozbija ponure myśli, wesoły pogląd na świat sprowadza: zatem pić, póki życia stanie. Lecz, pić, nie znaczy to u niego, zasiąść samotnie za stołem i milczkiem wypróżniać garniec. Wino jest u niego jakoby wcieleniem samego boga; więc używanie jego daru powinno zachować cechę uroczystości, czyli łączyć się z muzyką, śpiewem, tańcem, dowcipnemi dykteryjkami. I nie może ono popadać w brutalną orgję, — bo my nie horda Scytyjska — powiada (p. 30), — aby przy uczcie bić się i ryczeć; nam przy winie „najpiękniejsza pieśń niech płynie“. Tym sposobem, stojąc na gruncie uczuć narodowych, gdyż cała Grecja szczególniejsze miała nabożeństwo do Djoniza-Bacha, jako wyobraziciela tak cennego daru, Anakreon podnosi, poetyzuje to, co w pospolitem znaczeniu jest tylko czynnikiem fizycznie podniecającym: czara wina w jego ręku, to ogniwo łączące go z bóstwem. Niepodatny więc do składania hołdu Zeusowi, Atenie, Temidzie, cały oddaje się Bachowi, a obok niego hołdując Afrodycie i Muzom; o innych bóstwach zawsze ze czcią, ale rzadko wspomina. Wielkie sprawy pozostawiając innym, sam potrzebuje tylko uciechy jaką dać może wiosna zstępująca z niebios z pękiem kwiatów, winnica wschodząca z gro-