Strona:PL Alfred de Musset - Poezye (tłum. Londyński).pdf/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
XVLII.

Nie szczędził wtedy zwierzeniom szturchańca:
Wszystkie uczucia, jakie świat pamięta,
Troski, obawy, miłość, wiara święta,
Ufność, nadzieja, — wszystko szło do tańca.
Sam konfesyonał w rękach penitenta
Równie długiego nie widział różańca.

XVLIII.

Ach, to niedola, gdy serce się kruszy!
Wszak je z żelaza natura odlała.
By ciało złączyć z bratnim wrogiem duszy,
Że Bóg tak zrządził, rzecz dziwna się stała!
Węzeł gordyjski doczesnych katuszy
Miecz Aleksandra tu niechaj podziała!

XLIX.

Lecz dusza z ciałem zawsze idą w rzędzie,
Jak wiersz klasyczny, jak woły po parze,
Jedno przy drugiem, dopóki świat będzie.
To wpiera: „winnoś”, drugie: — „tyś jest w błędzie!”
O jakże razem nędzni gospodarze!
Czy nam ich zatarg lepszą drogę wskaże?

L.

Aby dać dowód, dowód jasny, żywy,
Że świat ten zły jest — dosyć jest wyłożyć,
Iż chcąc tu zostać, należało stworzyć
Świat całkiem inny, mglisty, śmieszny, ckliwy,
Który, by więcéj był wart, niż prawdziwy,
Mógł był nie istniéć, zanim musiał ożyć!