Strona:PL Alfred de Musset - Poezye (tłum. Londyński).pdf/125

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    Tu Grecya, matka moja, gdzie tak słodkie miody,
    Tu Argos i Pteleon, to hekatomb grody,
    Otóż i boska Messa, gołębicom rada,
    A dalej gęstogrzywa Pelionu skała
    I niebieski Titarez, i Camyra biała.
    Powiedz, jaki sen złoty pieśń nasza wygłosi,
    A łza, co wylać mamy, zkąd oko nam zrosi?
    Dziś rano, gdy świt spłynął na twoje powieki,
    Jakiż serafin, ponad łożem twém schylony,
    Wytrząsał białe lilie ze swéj szaty lekkiéj
    I z cicha o miłości prawił ci wyśnionéj?
    Czy zanucimy smutek, radość lub nadzieję?
    Czy hartownych rycerzy w pieśni krew zaleje?
    Czy jedwabną drabinę kochankowi damy?
    Czy na wietrze rumaka pianę rozbryzgamy?
    Powiemyż, czyja ręka w lamp nieskończoności,
    Pośrod niebios zamczyska, nocą i dniem pali
    Święty ogień żywota i wiecznej miłości?
    Zachęćmy Tarkwiniusza: „mrok już, a więc daléj!”
    A może szukać perły pójdziem na dnie toni?
    Czy w gąszcz hebanów gorzkich sarnę pieśń pogoni?
    Czy smętnéj Melancholii ukażemy czoło?
    Czy wraz z łowcem przepaści gór zmierzym wesoło?
    Oto, na myśl o młodych, z wyrazem błagania,
    Patrzy weń, wzięta na cel zapłakana łania.
    Wypalił — zamordował! W jakiéjż poniewierce
    Psy szarpią téj ofiary ciepłe jeszcze serce?
    Czy przedstawimy dziewczę o rumianéj twarzy,
    Co wraz z paziem przy matce do kościoła zmierza
    I z wzrokiem roztargnionym, jak nieraz się zdarzy,
    Na wpółotwartych ustach zapomni pacierza?
    Drżąca słyszy, że wdali, po głazach posadzki,
    Pobrzękuje ostrogą jakiś młodzian gracki!...
    Powiemyż do tych dawnych francuzkich rycerzy,
    Aby zbrojni stanęli na blankach swych wieży