Strona:PL Alexander Kraushar - Pieśni Heinego.djvu/288

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Pan miał w swym zamku baczną ochronę
„I służby zastęp — żelazne skrzynie...
„Lecz cóż mnie wadzą zamki strzeżone?
„Jam postanowił wléźć po drabinie...

„Już prawie byłem w oknie méj lubéj,
„Wtém słyszę z dołu śmiech i wołanie:
„Czekaj kochanku — nie szukaj zguby
„Ja ci pomogę na zawołanie!...

„Tak drwił pan dumny — kurek odwodzi
„I mierzy do mnie z wściekłym zapałem:
„Do stu szatanów! Nie jestem złodziéj!
„Ja tylko ukraść kochankę chciałem...

„O! to nie była chwila zabawna...
„Wzięli mnie siłą pańscy strażnicy
„Gdy słonko wstało — jam już oddawna
„Wisiał bez życia na szubienicy!