Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XIII.djvu/037

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I przeczuciem krwawéj spłaty
Podłą duszę drze na szmaty.
Nie płaczcie, nie płaczcie głośno,
Ani téż pieśnią żałośną
Kołatajcie do serc ludzi;
Płacz niegodny, żal daremny
Dziś rozczuli, jutro znudzi.
A jeżeli słowo skargi
Prze się gwałtem z waszéj wargi,
Niechże głucho, groźno szumi,
Jak ów straszny huk podziemny,
Co lud słyszy nie rozumie,
Lub rozumie tylko tyle,
Że nadejdą kiedyś chwile,
Kiedy ogień drąc powłoki
Buchnie słupem pod obłoki,
Potem padnie na tę ziemię
Gdzie zaległy jéj złodzieje,
I padalcze całe plemie
Kipiącą lawą zaleje.





PIEŚŃ NASZA.
1814 r.




Pośród nieszczęść dopełnienia,
Jak wśród walki wściekłéj wrzawy,
Znośmy mężnie trud, cierpienia
Dla Ojczyzny i dla sławy!