Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XIII.djvu/035

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Na zapiekłym twoim grobie:
Przekleństwo, przekleństwo tobie!





ODEZWA.




Dopókiż to płakać głośno
I utyskiwać będziecie?
Dopókiż pieśnią żałośną
Litości żebrać po świecie?
Kiedy nagle drgnie w boleści
Dąb toporem uderzony,
To jak burza zaszeleści
Od korzenia do korony;
Kiedy z wieńców się obnaża
I stuletnią głowę skłania,
Nie wzbudza politowania,
Ale trwogę wkoło wraża.
A gdy nareszcie upada,
Druzgocze wszystko, co sięga,
I grzmotem światu powiada,
Że ginie jedna potęga.
Nie, nie płakać wam przystoi,
Wam przemocą powalonym,
Powalonym, nie zgniecionym;
Płacz Wasz zbójców nie rozbroi,
Nie powróci wam wolności.
Biada temu, biada, biada,
Który oprócz do litości
Innych praw już nie posiada.