Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/263

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

704. Z prawa dziś diabli śmieją się do rozpuku.

705. Trzech rzeczy trzeba do szczęścia: nie chorować, nie kochać, nie myśleć.

706. Wiara łut, okpisz funt.

707. Nie wiedzieć, czy to skutkiem ciągłych burz, ale u nas coraz więcej bałwanów.

708. Szczęścia i nieszczęścia bilans aż po śmierci.

709. Z twego rymu nic prócz dymu.

710. Nie szukaj myśli, gdzie jéj niema. Harmonia słów myśli nie zastąpi.

711. Zawistny jak autor, zarozumiały jak krytyk.

712. Kto w Boga wierzy, woła: Zgoda! Zgoda! Panowie Bracia! A Panowie Bracia drą się coraz lepiej. Spróbujcie ogłosić prawomocny dekret uniwersalnéj niezgody, a w świecie może będzie zgoda. Boć to teraz wszystko do góry nogami.

713. Lada śmiały oszust znajdzie zaraz tysiąc pomocników, a apostoł porządku ledwie stu tchórzów.

714. W swojem wyznaniu wiary szeroko i długo powiedziałeś, czem nie jesteś, a nie powiedziałeś, czem jesteś. Mnie się zdaje, że niczem. Czy zgadłem?

715. Co to dudni jak w pustéj beczce? To kłócą się dziennikarze, oskarżają się o sprzedajność. — Wstydźcie się głosić po ulicach to, co wszyscy już wiedzą.

716. Byle świecić! Byle świecić!... A głupiec nie wie, że z niezgrabnej illuminacyi zgubny często bywa pożar.

717. Rozpada się spróchniałe, ale pęka i spaczone.