Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tym żywiołem, że był przesiąknięty, żeby się tak wyrazić, inném pojęciem cudzéj własności, zwłaszcza kartofli, niż to, jakiego teraz od niego wymagano, że nareszcie on, kapral, pamiętny słów Hipolita do Tezeusza:

Ainsi que la Vertu le Crime a ses degrès.

(Co par parenthèse, z przeproszeniem Pana Rasyna, jest nonsensem, bo występek kroczy po szczeblach, ale nie cnota) mógł był wnioskować z niejaką pewnością, że i kara a ses degrès, a nie widząc w wojsku polskim pałek, nie mógł wierzyć słuchając o karze śmierci Que la Charte soit une vérité.
Mniéj jeszcze winnemi byli współoskarżeni, młodzi ludzie, nowi żołnierze, z równie pustym najczęściéj żołądkiem jak i kieszenią, bo płaca rzadko kiedy kapnęła. Dlatego téż nie legalne wycieczki za żywnością bywały karane tylko na zaskarżenie uszkodzonego. Patrzano przez szpary, a każdy, jak ów dzban, nosił wodę póki ucha stało.
Książe Józef potwierdził wyrok pierwszego i wtórego sądu. Miał on wiele powodów do rozwinięcia całéj surowości prawa. Wojskowość panowała w Księstwie Warszawskiem żelazném berłem. Mało znaczył obywatel, a jego własność jeszcze mniéj. Pod rządem militarnym jeżeli obywatel więcéj znaczy od konia szeregowego, za to o wiele mniéj od każdego szeregowca. Niedość kwaterunek napełniający dwory i zajezdne domy nieproszonemi gośćmi — niedość rekwizycye otwierające szpichlerze a czasem obory i stajnie, jeszcze nikt nie był w stanie ustrzedz od napaści swoich owoców w sadzie, swoich stert w polu. Do wszystkiego współka, częstokroć nawet i do... Pani