Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/089

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


nieder. Ale wkrótce drzwi się otwierają: Premier Officier à marcher!Me voilà. — Wchodzę do gabinetu. Stół długi na środku — na jednym końcu rozłożona mapa, przy drugim sekretarz Dupuis pisze, Salomon pieczętuje listy. Książę Jego Mość rozłożywszy poły, grzeje się przy kominku, a zobaczywszy mnie, powiada przez nos, jak gdyby mu go trzy par babskich okularów ściskało: Ah! c’est Vous! Ale gdybym był go się zapytał kto jest ten Vous, byłby odpowiedział niezawodnie: Siukoroski — co miało znaczyć Suchorzewski. Nauczył się tego trudnego nazwiska, a raz zrobiwszy ce tour de force, chrzcił niém potém wszystkich polskich oficerów będących przy jego sztabie.
Książe przystąpił do stołu i pokazując palcem na mapie rzekł do mnie: Tu jesteśmy: Montereau — tu jest Moret — a tu Fontainebleau. Weźmiesz Waćpan trzy expedycye. Jednę oddasz Jenerałowi A*** w Moret, drugą Jenerałowi C*** w Fontainebleau, trzecią tamże Mairowi alias Burmistrzowi. Ale ponieważ lewy brzeg Sekwany między Montereau a Moret jest jeszcze zajęty przez nieprzyjaciela, zatém popłyniesz Waćpan czółnem aż poniżéj Moret. Tam doszedłszy Jenerał A*** ułatwi Waćpanu sposób dostania się daléj. Ten Jegomość będzie Waćpanu przewodniczył. — Rzuciłem okiem w stronę wskazaną i zobaczyłem człowieka wysokiego, grubego, w którym po jego siwym ubiorze łatwo mielnika poznałem. Skłonił on się nisko, nie wiem czy indexowi książęcemu, czy mojemu badawczemu wejrzeniu. — Rozumiesz Waćpan, mówił daléj Książe do mnie. — Rozumiem. — Powtórz więc co powiedzia-