Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/050

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


żowi, wszedłem do salonu służbowego zrobiwszy jednym ciągiem mil dwanaście. Ledwie rozciągnąłem się i to, proszę wierzyć, nie na materacu, Pułkownik zawołał: Premier Officier à marcher! — a nim był Pan Fredro. Zerwał się więc Pan Fredro, wszedł do drugiego pokoju i stanął przed Księciem. Książe trzymając list w ręku, spojrzał na mnie i odezwał się jeszcze więcéj przez nos niż kiedykolwiek: Comment, Vous n’avez pas encore le ruban rogue? — Non Monseigneur. — C’est la seconde campagne que je fais à l’Etat Major de Votre Altesse etc. etc... Eh bien je Vous la donne aprésent, rzekł i zaczął dawać mi objaśnienia, gdzie, jak i do kogo mam jechać. — Uradowany nie miałem przytomności zapytać się, czy mogę krzyż nosić, albo do kogo mam się udać, — późniéj nie śmiałem się naprzykrzać aż dopiero dany krzyż w Troyes, otrzymałem w Fontainebleau. Jeszcze w pułku a powtórnie w Moguncyi po bitwie pod Hanau byłem do tego krzyża podany. O! źle wychodzi, kto się nie przypomina i nie upomina.
W głównéj kwaterze były zawsze dwa stoły, — stół des grands officiers, to jest sztabu i dworu cesarskiego i stół księcia de Neufchatel. Do tego ci z nas siadali, którzy byli na służbie, szef sztabu, adjutanci, sekretarze i przybyli oficerowie w interesie do sztabu. Sam Książe jadał zawsze z Cesarzem. Nie wszyscy i Marszałkowie siadali do stołu ze swoim sztabem, ale ich adjutanci robili honory i przyjmowali nas zawsze uprzejmie i gościnnie. Nie jedną dobrą chwilę mogę wspomnieć na tych mimowolnych odwiedzinach i nieproszonych obiadach. Przed samém rozpoczęciem kampanii jadę z Châlons do