Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/205

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Szczeniuk.

Wstecz nie poglądać.

Wilk.

Brawo Bracia, brawo!

Brytan-Bryś.

Ładnyś mój Capku. Kędzierzawa grzywa
Z uroczym wdziękiem na barki ci spływa;
Możesz być wzorem wzrastającej brody,
Ale mój Capku jeszcześ trochę młody
Abyś przed nami rozprawiał zuchwale
O rzeczach, których nie rozumiesz wcale.
Są tu i starsi i mędrsi od ciebie,
Co umią radzić i działać w potrzebie,
Co doświadczenia skazówką zbyt drogą,
Krwią okupioną siłą bronić mogą.

Capek.

Właśnie kto młody, lepiej pojąć w stanie
Potrzeby świata i czasu żądanie;
Świata, co ducha potęgą wyniosłą,
Zrzuciwszy łuskę z przesądów wyrosłą.
Dziś się objawia wewnętrznemu oku
W całym najczystszym młodości uroku.
Starsi jesteście? Zaleta, powaga,
Które mimo was, każda chwila wzmaga.
Lecz pamiętajcie, że spada liść stary,
By młodym majem ożyły konary.
Ufacie sile? Każda jak lód pryśnie
Kiedy ją wola powszechna naciśnie;
A doświadczenie, jest tylko potęga
Co w wieczne koło zawsze was zaprzęga.
Geniusz jest młody, bez rodziców dziecię,
Własnym swym kształtem pojawia się w świecie.