Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Stanisław.

Tylko śmiało i wyraźnie — o co idzie? Jesteśmy zdolni przyjąć i znieść każde złe, które nas spotkać może.

Notaryusz.

Odebrałem od sądu zawiadomienie o śmierci JWgo Jenerała Franciszka Zielskiego.

Paulina.

O Boże! straciłam opiekuna.

P. Zielska.

Paulinko! wody kolońskiéj prędko! mdleję!

Stanisław.

Nikt z rodzeństwa tu obecnego nie miał ukontentowania znać szanownego naszego krewnego Jenerała Zielskiego, nie dziw się więc Pan, że ubolewając nad stratą zacnego człowieka nie możemy, jako nad krewnym, wiele łez wylewać.

Notaryusz.

Przybyłem z powodu aktu obsygilacyi, niechże mi wolno będzie niektóre zadać pytania. (do Stanisława) Pan jesteś jak się zdaje najstarszym.

Stanisław.

Tak jest.

Notaryusz.

Jest Panu wiadomém, czy nieboszczyk zostawił jaki testament?

Stanisław.

Ja nic nie wiem.

Serafin.

I ja nie.