Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VII.djvu/321

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
Melchior.

Panie Karolu, wytłomacz nam, co to wszystko ma znaczyć?

Karol.

Wytłomaczyć nie mogę. I dziwi mnie dlaczego Pan pułkownik żądasz objaśnienia interesu, który mnie się tylko tycze i z którego obrotu jestem zupełnie zadowolony.

Melchior.

Ależ do stu djabłów, ja wiem dlaczego się pytam. Ty Raczek!

Anastazius.

Maczek.

Melchior.

Powiadasz, że Panna Laura Lita podpisała intercyzę.

Anastazius.

Tak jest, Panna Laura i jéj ciotka, szanowna, nadobna Pani Montekukuli podpisały.

Melchior.

Kłamiesz.

Anastazius (na stronie).

Człowiek gwałtowny.

Melchior.

Szanowna? Nie szanowna ani ciotka ani siostrzenica. To jakieś awanturnice.

Karol (do Laury).

Wstaw się Pani do wuja, aby nie wstrzymywał odjazdu Anastaziusa, bo wszystko popsuje.