Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VII.djvu/307

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
Juliusz.

Och! Och! wino!.. Lorko pytają się, jakie wino — na takie gorąco — wino! Macie limonade gazeuse?

Gustaw (na stronie, do Jana).

Przelej zamrożony szampan do karafki.

Jan.

A tak... tak... mamy limonadę i bardzo dobrą.

Juliusz.

Wino! co za myśl dzika, prawda Lorko?

Gustaw (podając swój talerz).

Prawda, dzika. (na stronie) Daj mi dobry kawał, bom głodny jak pies.

Juliusz.

Dobrze, dobrze moje dziecię — nikt cię nie usiłuje, skrzydełko tylko, tylko skrzydełko, dobrze moje dziecię. Dziwna rzecz, jak te panny teraz mało jedzą.

Anastazius (na stronie).

Wiele téż taki indor kosztować może?

Juliusz.

Panie Maczek, można Panu służyć?

Anastazius (na stronie).

Ha! Kiedy zapłacić trzeba! (głośno) Proszę uniżenie.

Juliusz.

Jaki kawałek Pan lubisz? — udko, albo kuperek?

Anastazius.

W kuperkach nie gustuję.