Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VII.djvu/102

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
Dolski.

Wszystko to dla mnie nie bardzo pocieszające.

Alfred.

Pójdę do moich znajomych i objaśnię ich w tym względzie, jeżeli chcesz.

Dolski.

Jakto jeżeli chcę? — Bardzo, bardzo cię proszę.

Alfred.

Nie wiém, czy ci to qui pro quo nie zaszkodzi, bo Leon jest znany za uczciwego i zdatnego człowieka.

Dolski.

Więc nie będę urzędu piastował?..

Alfred.

Da się to widzieć. Bywaj zdrów. Do zobaczenia.

Dolski.

Wybacz, że cię tak źle przyjąłem.

Alfred.

Ach tylko ze mną żadnych ceremonii.

Dolski (odprowadzając go).

Adieu, adieu.. do zobaczenia. (sam) Każdego innego czasu w rękę go pocałuję jak do mnie przyjdzie... Ale dziś, dziś!.. I dlaczegoż śpiewał... co za zbieg okoliczności!





SCENA IV.
Dolski, Marcin.
Marcin.

Lokaj Pana Hrabiego czeka na odpis.