Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VII.djvu/092

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
Dolski.

Pozwól zatém niech się ubiorę.

Jenialkiewicz.

Tylko nie trać czasu. Jutro wykrzykniemy: Victoria! (ściska go) Spuść się na mnie.

(Dolski odprowadziwszy Jenialkiewicza do drugich drzwi, wraca. Marcin drzwi zamyka.)
Dolski (sam).

Wielkiéj poczciwości ten kochany Jenialkiewicz, ale czasem za wiele mówi... Ubieram się czém prędzéj i biegnę czekać na Pannę Anielę... Marcinie! prędko, golić się.

Marcin.

Pan Telembecki. (Zostawia drzwi otwarte.)





SCENA II.
Dolski, Telembecki, później Tapicer.
Dolski.

O la Boga! Jak się masz Telembecki?

Telembecki.

Jako tako, do usług wielmożnego Pana.

Dolski.

Bardzo się cieszę, że cię widzę ale w złą godzinę przychodzisz... jutro, jutro... przepraszam cię mój Telembesiu, ale dziś jednéj chwili nie mam wolnéj.

Telembecki.

Ja tu jestem od tygodnia... chciałem zaraz do Wielmożnego Pana na wieś jechać, ale Pan Jenialkiewicz kazał mi tu czekać.