Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VI.djvu/261

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    Jakby wyrósł z białéj chmury,
    Złotym krzyżem słońce wita.

    Karliński.

    Rzućcie okiem czy od Mstowa
    Kraj się jeszcze we mgle chowa?

    Chorąży.

    Jak po ziemi cień obłoku,
    Tak po łęgach mgła przegania;
    Coraz szérzéj kraj odsłania,
    Coraz więcéj stawia oku...
    Jakieś dołem pręgi szare
    Przez zrzadzoną widać parę...
    Czy zarośla to nad strugą
    Co się z lasu ciągną długo?..
    Czy zagonów pokład świéży
    Tu i owdzie wąsko leży?..
    Łysło!.. Tu... tam..! to oręże!
    Nieprzyjaciel!.. szyk bojowy!
    Lecz odstępu i połowy
    Kula jeszcze nie dosięże.

    Karliński.

    Do broni bracia!

    Straż.

    Do broni!

    (Uderzenie bębna powtórzone przez kilka innych coraz dalszych. Żołnierze stają pod bronią.)
    Chorąży.

    Jeden konno ku nam goni.
    Ledwie ziemi rumak tyka
    Roztrąconą błyszcząc rosą,
    Pod nim, zda się kraj umyka,