Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom V.djvu/064

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Widzicie!

„Dzisiaj Wracaionc zkoscioła. oddałam iy Wizyte i Zaraz dociebie pisze.“

Widzicie!

„Edmunta, niht tu niezna.“

Zdzisław.

Otóż macie!

Flora (ironicznie).

Wie wszystko.

Zdzisław (podobnież).

Wszystko należycie!

Szambelan (czyta).

„Czym jezdem mocno smartfiono. że. ci. służyć niemogię — Żebyś iego mundur byłeś opisał. Pani Asesorowa byłaby zgadła Zkturego Rementu. bo ona tym. zatrudnia Sie. y wi wżystko co. nalerzy dokturego munduru. a tak. trafić niemożna. powiada Pani Sendzina... pszed dwoma miesioncami. iakiś Oficyr. ale prendko przypomnic Sy. Żadna Znas niemogła iak nazywa Sie. Ale asekurujo Wszystkie że Nie Edmunt... miał być Come il feaû. pszystoiny i dê bontôn. Upad iak kamin wewo de. a to tak stało sie pet-êutre to ten sam.“

Zdzisław.

Edmund jest tu tak dawno?

Szambelan.

Niema dwóch miesięcy.

Flora.

Lecz wyjazd, podróż.