Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/035

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dormund.

Do kogoż! Do Warskiego... Kulką!.. kulką!..

Elwin.

Chcesz wszystko powiedzieć?

Dormund.

Powinienbym, gdyby szło tylko o ciebie, ale ona mnie prosiła abym was nie zdradził i nie zdradzę. Do Warskiego idę aby mu powiedzieć, że się jego groźby nie boję.

Elwin.

Cóż dobrego ztąd wyniknie?

Dormund.

Nie chcę zostawić na sobie i jednéj chwili upokarzających jego wyrazów. Biłbym się... gryzłbym sobie palce ze złości, że mu nie odpowiedziałem jak się należało... Tak mnie obwijał bawełnianemi słowami, że wszystkiego prędzéj byłbym się spodziewał, jak tak grubijańskiéj konkluzyi.

Elwin.

Ot, powiedział co wiedział!

Dormund.

Wiedział, nie wiedział, ale powiedział, a ja tego znieść nie mogę.

Elwin.

Ale bądźże rozsądny.

Dormund.

Jak ty naprzykład.

Elwin.

O mnie niema mowy. Jeżeli ma się skończyć pojedynkiem, dosyć czasu na to. Czekając nic nie stra-